spokojność.

 spokojności, wydarz się

spokojności, wyłóż swe karty

stolik przesuwam bliżej, zamaczam usta

fusy z kawy

wypita


nie cierpię momentu, gdy kawa nieknie

we wnętrzu

wnętrze rozbudza zmysły

i zaczyna dzień kolejny


czy nuda nada swe szare barwy

czy kolorowym posmaruję pasje

nie wiem co dziś robić


czuję nadspokojność

jestem wysbwodzona z frustracji

no

prawie


nie tak do końca

męczy mnie wnętrze

z kawy


chcę ją wypluć i zaparzyć nową

nie mogę przekorczyć liczby dwa


dwa

jedenaście

dwa plus dwa

numerologia


nadmistrzostwo

trudna sztuka

boli mnie samotność


uciekam w wir ludzi

męczę się

w swej norze, zamknięta

duszę się

nie ma ucieczki


od siebie nie ma ucieczki


zawsze noszę siebie w plecaku

wypełnionym papierosami i perfumami


zapachem zabijam brud 

mrocznej duszy


nie wiem po co to wszystkie

moje lakiery

i puder


wszystko na nic, już nic

się nie wydarzy


już nic...

a zresztą


puszczam muzykę, trochę rysuję

reszta mnie nie interesuje

pragnę człowieka, który zaskoczy odpowiedzią

na odpowiedź

pytań nie zadaję


nie ma pytań

są odpowiedzi


pytań już zbyt wiele


czekam.




Comments

Popular posts from this blog

dwubiegunowość, Chad, dlaczego? hipomania trwa...

Po co zostałam stworzona?

dzień, yerba mate